Problemem naszego społeczeństwa jest niedocenienie redukcji stresu. W gruncie rzeczy cenimy coś zupełnie odwrotnego.
Obecnie dominują ambicje, rywalizacja i silne osobowości. Podziwiamy tych, którzy podejmują się wielu zadań na raz. Tych którzy potrafią działać zawodowo i prywatnie na wielu płaszczyznach. Na tak wielu, że często wydaje się to aż niemożliwe. Patrzymy z uznaniem „jak oni to robią?”. Jednocześnie nie zdajemy sobie sprawy z tego jak wiele stresu to kosztuje.
Takiego podziwu nie wzbudzają już osoby, które prowadzą spokojne, harmonijne życie. Ci którzy starają się w życiu nie wsiadać do „rollercoastera” stawiając na równowagę i pogodę ducha. Może warto jednak przewartościować naszą perspektywę?
Żyjemy w bardzo ciekawych czasach. Przez ostatnie 100 tyś. lat nasz organizm na poziomie biologiczno-chemicznym w kontekście reakcji na stres praktycznie nie zmienił się. Natomiast ilość bodźców zewnętrznych tzw. Stresorów, które wyprowadzają nasz organizm z tzw. Homeostazy (równowagi) zwiększyła się kolosalnie. Jesteśmy świadkami niewiarygodnie szybko następujących zmian niemalże w każdej dziedzinie naszego życia. To co 10 lat temu wydawało się niemożliwe teraz stało się normą. Ceną za taki rozwój jest dotykający nas wszystkich pośpiech, presja czasu i oczekiwań. Wszechobecna cyfryzacja ogranicza relacje czysto ludzkie, przez co mogą uruchamiać się w nas mechanizmy odcięcia. Sumą tego wszystkiego to stan permanentnego stresu, który nas atakuje w najmniej oczekiwanych momentach i blokuje nasze zwykłe aktywności.
Od lat prowadzone są badania na temat negatywnego wpływu stresu na nasze życie. Wielu naukowców potwierdziło, że warunki w jakich żyjemy i pracujemy są absolutnie kluczowe dla naszego zdrowia.
Dlaczego więc wciąż temat redukcji stresu i technik antystresowych jest tak niszowy w naszym społeczeństwie?
Badania pokazują, że im większy zakres kontroli w życiu i wiedza jeśli chodzi o obszar blokad spowodowanych stresem, tym wskaźniki zachorowalności idą w dół.
To bardzo cenna informacja dla nas personalnie i wszystkich organizacji biznesowych. Poczucie kontroli przez pracownika nad jego obszarem aktywności zawodowej, obowiązków i związanych z nimi napięć można wspierać bowiem wieloma działaniami. Kluczowym wydaje się być budowanie w organizacjach biznesowych kultury o niskim poziomie stresu. Taka kultura bowiem wpływa bez wątpienia na rozwój jednostek.
Zyskujemy dzięki temu mniej zestresowanego, bardziej efektywnego i lojalnego pracownika, a co za tym idzie lepsze środowisko pracy, zdrowsze społeczeństwo, które nas otacza i wpływa na nas wszystkich każdego dnia.
W programie, który realizujemy w kilkunastu organizacjach biznesowych o tematyce redukcji stresu -WELLSTRESS- umieściliśmy kilka bardzo ważnych obszarów, które realizowane w spójnej całości tworzą nową przestrzeń dla pracownika. Przestrzeń, w której mogą swobodnie zadbać o swoje zdrowie i poświęcić chwilę aby zwolnić by potem móc działać ze zdwojoną energią ale już bezpiecznie.
Treningi oddechowe, ćwiczenia fizyczne, techniki relaksacji, warsztaty mindfullness czy wydarzenia o tematyce prozdrowotnej okazują się być bardzo potrzebne praktycznie w każdej branży. Wspieranie przez organizacje biznesowe takich inicjatyw daje pracownikom poczucie wsparcia i zrozumienia ze strony pracodawcy. Komfort i bezpieczeństwo pracownika to efekt takich zabiegów.
Oczywiście niech nadal ambicja i chęć rozwoju, osiągania sukcesu będzie ważna w życiu i biznesie. Niech jednak tuż obok takich pragnień i chęci pojawi się obszar, w którym uważnie będziemy potrafili dawać sobie przestrzeń do zadbania o swój organizm, o nasze narzędzie pracy i normalnego funkcjonowania każdego dnia.
Uczmy się więc prawidłowo i efektywnie doceniać siebie (swoje ciało i głowę) za włożony wysiłek. To inwestycja, która w każdym przypadku się opłaci i będzie miała wpływa na każdą aktywność, której się podejmujemy. Zawodowo i prywatnie.
Positive Leadership - jak być liderem/ką na miarę naszych czasów?
Czy słyszeliście o zjawisku heliotropizmu? To tendencja m.in. roślin do odwracania się w kierunku życiodajnego słońca. Jeśli kiedykolwiek mieliście roślinę na parapecie to doświadczyliście zapewne tego zjawiska widząc jak nawet w ciągu doby łodyżka i liście szukały tego, co jest im potrzebne do przetrwania i rozkwitania- światła.