Oczywiście uczestnicy szkoleń są ważni. Dla każdego trenera pracującego w biznesie analiza środowiska około szkoleniowego jest ważnym aspektem pracy. Od tego jak dobrze znasz i rozumiesz warunki, w których funkcjonują i pracują ludzie, z którym spotykasz sie na wybiegu, zależy nie tylko powodzenie szkolenia (satysfakcja uczestników), ale przede wszystkim osiągnięcie celów biznesowych. Tym razem nie będę rozpisywał sie o tym jak należy przyprowadzić właściwa analizę potrzeb szkoleniowych. Nie jeden materiał o tym traktuje dość szeroko. Choć w praktyce raczej chodzi o zrozumienie organizacji niż o realne jej potrzeby… Tym razem jednak kilka słów na temat tego, jakie ryzyka dla całych programów rozwojowych może, genrerwać brak zrozumienie środowiska przez pryzmat uczestnika:
Dla szerokich grup odbiorców jest duże ryzyko, że szkolenie stworzone do średniej ze średniej kompetencji lub źle mierzonej będzie zarówno niezadowalające dla tych z mniejszym jak i dla tych z większym doświadczeniem
Gdy okazuje sie, że wszystko jest ważniejsze dzisiaj w bieżącej pracy uczestnika szkolenia, tylko nie jego temat.
Nie da się dogodzić wszystkim, i wbrew pozorom nie każdy ma potrzebę pięciu gwiazdek w hotelu, i czasem ktoś ma ochotę przejechać 450 km na dwa dni szkolenia
Nie każdy okres jest dobry na szkolenie. Ich sezonowość zależy oczywiście od organizacji, ale dla uproszczenia w firmie handlowej, która zatrudnia sporo młodych osób zima to czas wzmożonej sprzedaży, końca roku, dopinania wyniku – wiec na szkolenia czasu nie ma, zima, nowy rok – nie ma decyzji, co do strategii w roku, trochę trzeb odpocząć po całym roku, sesja dla studentów, no i jeszcze będzie czas się szkolić; wiosna – a to już trochę ciepło, ale zaległe urlopy trzeba wykorzystać, potem sezon komunii, ślubów i sesja dla bardzo słabych lub wyjątkowo dobrych; lato – nowe urlopy, braki kadrowe; jesień – wiadomo sesja!, Nadrabianie po wakacjach no i trochę czasu może się na szkolenia znajdzie.
Jak się pracuje w firmie 5 lat to już się było na 40 szkoleniach (zwłaszcza w dobie funduszy z unii) jak się jeszcze pracowało w innej 5, to już było się na wszystkich szkoleniach na świecie – a przecież szkolić się trzeba; powtarzalność programów szkoleniowych lub powielana wiedza (często teoretyczna) zanudzi każdego uczestnika.
Patrząc na wskaźniki rotacji w badaniach rynkowych jeszcze rok temu, wyraźnie wnioskować można było, że jeżeli odpalamy roczny program dla stanowisk z niskich i średnich struktur w firmie w przeciągu roku zmieni nam się blisko 30% uczestników, z którymi warto (prawdopodobnie) coś zrobić.
Bo na szkoleniu to trzeba być z kimś fajnym! Nie można ryzykować, że trafi się na jakąś nudną grupę. Na szkolenia trzeba jechać grupą – albo w ogóle!
Co, jak co ale szkolenie się należą. Skoro nie mam tyle kasy ile mi się należy to firma winna jest mi przynajmniej te szkolenia.
Im więcej szkoleń tym wybredniejszy klient. Stajemy się wymagający a potem już tylko zmarudzenie i roszczeniowi. Jak już wszystkie obszary powyższe udało nam się wygenerować w swojej głowie czy dla organizacji to pora zacząć w ogóle szkolenia bojkotować, podważać i omijać. A najlepiej jakby zamiast szkolenia to nam wypłacili kasę.
To oczywiście w pewien sposób przekoloryzowane aspekty braku zrozumienie uczestników przez działy HR lub brak zrozumienia swoje roli, jako pracownika na szkoleniach. Oczywiście ciężar dostarczenie jakościowo dobrej usługi do organizacji i uczestników spoczywa na organizacji jednak zawsze wymaga to dwojga partnerów, jeśli HR nie zaprosi do tańca, to będzie podrygiwał sam na parkiecie, ale przecież warto wiedzieć, jaką muzykę lubi partner, kiedy przyjdzie, w co będzie ubrany i ile ma czasu… a potem trzeba tylko mieć nadzieję, że nie będzie on rozkapryszona panienką, która i tak nie czuje rytmu.
Autor: Paweł Gąsowski
Zabawa jest nauką, nauka zabawą. Im więcej zabawy, tym więcej nauki.
Czyżby?...
Słowa Glenna Domana z pewnością odnieść można do sposobu, w jaki najszybciej rozwijają się dzieci. Pytanie: czy podwyższanie kompetencji prowadzone w formie zabawy jest słusznym rozwiązaniem w przypadku dorosłych? Na pewno innowacyjnym i coraz częściej stosowanym w firmach, zwłaszcza tych dynamicznie rozwijających się. Dostarczenie pracownikom jednocześnie nauki i zabawy w postaci gry szkoleniowej może przynieść wiele korzyści i znacząco przewyższyć standardową formę szkolenia. W jaki sposób?
• zwiększenie efektywności procesu nauczania,
• atrakcyjna formuła szkolenia,
• wzrost motywacji i zaangażowania uczestników szkoleń,
“W Czerwcu 1938 roku świat był mniej niż 18 miesięcy od czegoś, co miało się stać najkrwawszym konfliktem w historii ludzkości, Drugiej Wojny Światowej. (…) W tym czasie w Lejdzie w południowych Niderlandach pewien historyk kończył prace nad książką zawierającą poniższe słowa:
Zabawa jest nauką, nauka zabawą. Im więcej zabawy, tym więcej nauki.
Czyżby?...
Słowa Glenna Domana z pewnością odnieść można do sposobu, w jaki najszybciej rozwijają się dzieci. Pytanie: czy podwyższanie kompetencji prowadzone w formie zabawy jest słusznym rozwiązaniem w przypadku dorosłych? Na pewno innowacyjnym i coraz częściej stosowanym w firmach, zwłaszcza tych dynamicznie rozwijających się. Dostarczenie pracownikom jednocześnie nauki i zabawy w postaci gry szkoleniowej może przynieść wiele korzyści i znacząco przewyższyć standardową formę szkolenia. W jaki sposób?