• Wybierz grupy
Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną Przewodnika EduBroker przygotowanego przez firmę EduBroker Sp. z o.o. zgodnie z wybranymi przeze mnie tematami (zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. z 2002r, nr 144 poz. 1204 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r.).
*pola obowiązkowe

Pokonać tremę!

15 maja 2012

Trema to przecież rzecz normalna. Ma ją każdy człowiek stający przed publicznością. Każdy! Teatralne powiedzenie - „jeśli nie poczuję tremy, to będzie mój ostatni dzień na scenie teatru” przypisuje się Gustawowi Holoubkowi, ale powtarza je wielu aktorów. Pokazuje to potrzebę szacunku dla słuchacza/widza oraz pozytywne aspekty tremy i stresu. A te są niemałe. Dzięki adrenalinie lepiej słyszymy, ostrzej widzimy, szybciej analizujemy. Są oczywiście i negatywne skutki nadmiernej tremy – blokowanie oddechu, szczękościsk, suchość w gardle, pustka w głowie. Odrobina techniki pozwala nam wyjść z tych zagrożeń obronną ręką.

Spokojny oddech to najważniejszy element antytremowy i antystresowy – niezbyt głęboki, zwyczajny oddech. Kilka. Nawet na scenie, stojąc przed publicznością, można spokojnie policzyć do trzech, wziąć dwa głębsze wdechy. Zadać pytanie i w tym czasie - dwa oddechy. Drobna pauza nikomu nie zaszkodzi. I nasze napięcie opada.

Inna technika to starter – trzy pierwsze zdania znane niemal na pamięć, wielokrotnie wcześniej powtórzone w samochodzie, w domu. Kiedy usłyszymy samych siebie mówiących spokojnie, trema ustąpi. Nie wolno tylko tych zdań mieć zapisanych, bo to groźne. Albo w panice zechcemy je przeczytać, albo wyrecytować. Będzie gorzej zamiast lepiej.

Kolejna technika to notatki prezentacyjne, zawierające wyłącznie nazwiska, daty, nazwy, cytaty, ewentualnie kolejność wątków. To uspokaja, bo wiemy, że niczego nie zapomnimy ani nie pomylimy. Tylko gramy fair - jak korzystam z notatek, to jawnie! Nie rzucam ukradkiem okiem w bok - to źle wygląda. Jawne korzystanie z notatek to dowód na poważne traktowanie słuchaczy, na dobre przygotowanie. To profesjonalne.

(1) Można je mieć na kilku kartonikach (ponumerowanych!) wielkości wizytówek i zupełnie oficjalnie z nich korzystać. Tak robią premierzy i prezydenci, to profesjonalne.

(2) W dłuższych prezentacjach można korzystać ze zwykłych kartek A4, spiętych, ponumerowanych. Mogą też tam być po 2-3 slajdy z dopisanymi uwagami.

(3) Można przykleić kilka żółtych karteczek z zanotowanym nazwiskiem, liczbą, a nawet uwagą do siebie samego. W ferworze mówienia możemy zapomnieć o czymś ważnym. Post-it przypomni.

Ale przenigdy nie wolno notować pełnych zdań. W stresie możemy zacząć je czytać, a publiczność w rewanżu uśnie.

I dwie techniki popularne, ale zabronione!

Nigdy, przenigdy nie błagamy o litość słowami typu – wybaczcie mój stres, ale ja niezbyt często występuję. To prawda, że głośne nazwanie własnych emocji obniża stres, ale na Boga – nigdy przed publicznością. Jak mówiła Olga Lipińska – przed publicznością się nie kuca! Można coś takiego powiedzieć sobie samemu ewentualnie w toalecie i bez świadków.

I drugi z zakazanych chwytów – wyobrażenie sobie publiczności w jakiejś śmiesznej sytuacji. Czyli w majtach w grochy na przykład, bo dzięki temu mniej będziemy się ich bali. To czasem działa, ale skutki uboczne mogą być ryzykowne – nadmierne rozbawienie, mniejsza kontrola nad tym co najważniejsze, czyli nad celem.

I kilka tricków antytremowych na koniec:

1. Jeśli czujemy suchość w ustach, wystarczy delikatnie przygryźć koniuszek języka. Zaraz pojawi się ślina, przełkniemy, będzie dobrze.
2. Opuszczanie rąk wzdłuż tułowia, pozycja piłkarska (jak w murze), dłonie w kieszeniach czy za plecami zwiększają lęki i tremę. Zegnijmy więc łokcie pod kątem prawie 90 stopni, dłonie przed sobą, lekko otwarte w stronę sali. My będziemy bardziej skoncentrowani, zwarci i gotowi.
3. Znajdźmy na widowni jedną lub kilka osób, które znamy i lubimy. One będą aprobująco kiwały głowami - trema odejdzie szybciej.
4. Użyjmy obu półkul - trzymając wskaźnik laserowy (długopis) ściśnijmy go na przemian raz prawą dłonią i lewą. To daje impuls naprzemiennie w prawej i lewej półkuli. A trema i stres rosną wtedy kiedy jedna z półkul jest zablokowana. Taki drobny, mechaniczny trick uniemożliwia narastanie stresu.
5. Sprawdźmy wszystko na 30 minut przed prezentacją, jeszcze bez gości.
6. Zlikwidujmy „tadam” - taki budujący napięcie (i tremę) moment startu. Wystarczy być 15 minut wcześniej i witać osobiście jak najwięcej wchodzących osób. Już „znajomemu” prezenterowi nikt krzywdy nie zrobi, do znajomych mówimy łatwiej.
7. Z rozmów przed prezentacją można wykorzystać jakiś temat i pochwalić lub podziękować jednej/kilku osobom z sali. Choćby za interesująca informację. To zbuduje dobrą relację z salą i zmniejszy tremę.

Zasadniczo – pamiętajmy, że jeśli ktoś już jest na sali, to oczekuje interesującego spotkania, ciekawej informacji. Sam mówca obchodzi słuchaczy mniej. I na pewno nikt nie czyha na nasze potknięcia. Trochę tremy z szacunku tak, ale bez przesady. Damy sobie z nią radę.

Autor: Marek Skała

www.megalit.com.pl
 

Polecane artykuły: